Find the latest bookmaker offers available across all uk gambling sites www.bets.zone Read the reviews and compare sites to quickly discover the perfect account for you.
Home / Skróty meczów / Arsenal 4:1 Sunderland – Zwycięstwo po brutalnej walce

Arsenal 4:1 Sunderland – Zwycięstwo po brutalnej walce

Arsenal na wyjeździe pokonał ostatni w tabeli Sunderland aż 4:1. Kanonierzy wrócili na dobrą drogę i zapomnieli o ostatnim ligowym potknięciu. 

Podobnie jak w przypadku Middlesbrough to nie był łatwy mecz dla Arsenalu. Okazuje się, że drużyny nawet bardzo słabo spisujące się w tym sezonie, podstawione pod ścianą i nie mające nic do stracenia, mogą napędzić sporo strachu.

Pierwsza połowa
Arsenal tym razem spotkanie rozpoczął bardzo spokojnie. Nie widzieliśmy, wysoko postawionego pressingu i zepchnięcia rywali na własną połowę. Na pewno wynika to z analizy ostatniego spotkania z Middlesbrough, gdzie taka taktyka się nie sprawdziła. Inna sprawa, że Koty swoją grą nie przypominali ostatniego zespołu w tabeli i grali otwartą i brutalną „piłkę”.

Pierwszą szanse na zdobycia bramki miał Mesut Ozil. Niemiec po doskonałym wychodzącym podaniu od Alexisa Sancheza, próbował plasowanym strzałem pokonać bramkarza rywali uderzenie było jednak zbyt słabe. Arsenal  szanował piłkę, grał spokojnie i zdyscyplinowanie. Taka gra opłaciła się już w 19 minucie spotkania. Alex Oxlade-Chamberlain zamarkował podanie, zwiódł obrońcę i popędził prawą stroną boiska skąd posłał silne płaskie dośrodkowanie w pole karne. Niski wzrost tym razem pomógł Alexisowi Sanchezowi, który przepchał się przed obrońcę rywali i pięknym strzałem głową wyprowadził Kanonierów na prowadzenie. Szybko na ten stan rzeczy odpowiedzieć chciały Czarne Koty z rzutu wolnego – Van Aanhalot przymierzył idealnie, ale jeszcze lepiej zachował się Petr Cech, który wybronił strzał. Do samego końca pierwszej połowy Arsenal próbował podwyższyć prowadzenie, ale bez sukcesów. Aktywny w drużynie rywali był Wahbi Khazri, który wielokrotnie wymykał się spod kontroli obrońców. Jego rajdy jednak na niewiele się zdały. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę gola z dystansu próbował zdobyć jeszcze Iwobi, jednak kolejny już raz dzisiaj przymierzył bardzo niecelnie. Nigeryjczyk musi jeszcze popracować techniką strzału.

Druga połowa
Początek drugiej części spotkania również ciężko zapisać na którąkolwiek z drużyyn. Fakt jednak, że to Sunderland zaczął tworzyć groźne sytuacje i powoli dochodzić do głosu. Rywale w końcu doczekali się swojej szansy i wykorzystali ją. Po fatalnym błędzie Mustafiego z piłką w pole karne popędził Duncan Watmore, zareagować próbował Petr Cech, ale spóźnił się z interwencją  i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Jermain Defoe i pewnie wykorzystał rzut karny (65 min). Zawodnicy Arsenalu wyglądali bardziej niż na zdenerwowanych – byli wściekli. Zespół ruszył do przodu nie przyjmując do wiadomości takiego stanu rzeczy i podziurawił bramkę rywali. Autorem destrukcji był Olivier Giroud, który zaliczył piorunujące wejście z ławki rezerwowych i strzelił dwie bramki. Pierwsza padła po strzale lewą nogą po podaniu od Gibbsa (71 min), druga zaś po genialnej główce po dośrodkowaniu (76 min). Wydawało się, że to koniec bramek w dzisiejszym spotkaniu, ale Arsenal jak natchniony atakował dalej i za jedną bramkę zemścili się aż trzema – zamieszanie w polu karnym wykorzystał Alexis Sanchez i dobił rywali (78 min). Kibice Sunderlandu nie wytrzymali i po czwartym golu Kanonierów zaczęli opuszczać boisko. Do końca spotkania nie widzieliśmy już nic interesującego. Arsenal zwolnił tempo i utrzymał wynik do samego końca.

Podsumowanie
Kanonierzy grali dzisiaj spokojnie, szanowali piłkę i co najważniejsze byli efektywni, co przy bardzo brutalnej grze rywali wcale nie było proste. Wiele zawdzięczamy dzisiaj Olivierowi Giroud, który po długiej przerwie, wrócił do gry i zaliczył wejście smoka. Alex bardzo dobrze zastąpił Walcotta i swoją dzisiejszą asystą pokazał, że warto na niego stawiać. Bardzo dobrze zaprezenrował się dzisiaj również Mohamed Elneny, który świetnie rozgrywał piłkę oraz Kieran Gibbs, który zagrał dzisiaj na takim poziomie, jakiego wszyscy oczekiwaliśmy od niego od lat. Nacho Monreal musi ponownie złapać formę – szykuje nam się ostra walka o skład na lewej flance.

 

 

O Paweł Królicki

Zobacz również

Zapowiedź 39 tygodnia Kanonierów

Dnia 25.09.2017 (poniedziałek) Arsenal rozegra swój mecz o godzinie 21:00. W meczu tym niewątpliwie faworytem ...

Dodaj komentarz

albo

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *