Find the latest bookmaker offers available across all uk gambling sites www.bets.zone Read the reviews and compare sites to quickly discover the perfect account for you.
Home / Felietony / Felietony o piłce / Dzień meczowy w Anglii, czyli jak to wygląda w praktyce?

Dzień meczowy w Anglii, czyli jak to wygląda w praktyce?

 

Jak wiecie, piłka nożna w Anglii jest niczym chleb powszedni. Kluby piłkarskie cieszą się tu ogromną popularnością, a w dniu meczowym od razu da się wyczuć atmosferę piłkarską. Jako, że mieszkam w Londynie chciałbym przedstawić wam jak to wygląda w rzeczywistości. Myślę, że najlepiej będzie skupić się na meczu otwierającym aktualny sezon, który odbył się 2 sierpnia a stawką była Tarcza Dobroczynności. Jak co roku na początku sierpnia w Anglii mamy „mecz otwarcia” sezonu – Zwycięzca Premier League mierzy się z triumfatorem FA Cup, a sam mecz odgrywany jest na stadionie narodowym Wembley. W tym roku mieliśmy okazję oglądać Arsenal (zdobywca pucharu ligi), oraz Chelsea (mistrzowie kraju).

Już od kilku dni przed tym meczem można było napotkać na barwy obu klubów i nie mówię tu oczywiście o szaliku w samochodzie czy kogoś na ulicy w koszulce klubowej, bo to jest tutaj codziennością. Mam tu na myśli wywieszanie  klubowych flag, to w oknie, to na balkonie. Napotkać też można było grupki ludzi siedzących przed pubem przy piwie w barwach klubu. Skupmy się jednak na dniu, w którym obie drużyny weszły na murawę.

Jako, że mecz Community Shield ma w sobie pewnego rodzaju prestiż, od rana było widać wiele osób, czy to w autobusach czy metrze, zmierzających na stadion. Warto zaznaczyć też, że nie były to tylko grupy kumpli, którzy wyskoczyli na mecz. Tutaj na mecze ludzie chodzą całymi rodzinami. Sam byłem bardzo zaskoczony, gdy widziałem małżeństwo z dziećmi wraz z dziadkami i wierzcie mi, nie trzeba było się wpatrywać w tłum by dostrzec takie obrazki. Z pewnością spory udział w tym ma bardzo dobra organizacja jak i bezpieczeństwo takowych „imprez”, policja bezbłędnie kontroluje co się dzieje przed jak i po meczu. Wiadomo, zdarzają się jakieś incydenty, ale jest ich naprawdę znikoma ilość jak na taki ogrom ludzi.

Co jednak z ludźmi, którzy nie mogli, lub po prostu nie zdążyli kupić biletu na mecz? Na pewno jest to strata i czuje się niedosyt, ale nic straconego. Zawsze gdy zbliża się mecz (a przeważnie jest to weekend – nie licząc wszelakich pucharów) ogromną popularnością cieszą się wtedy puby w okolicach stadionów. Bywałem nie jeden raz na meczu w pubie i chciałbym się podzielić z wami wrażeniami. Z racji tego, że mecze cieszą się ogromnym zainteresowaniem ludzi, wielu można też spotkać w pubach, a żeby uniknąć chaosu jest ustalona jedna zasada. Idąc na mecz do pubu musisz liczyć się z tym, że może zabraknąć miejsca, lub będziesz zmuszony zapłacić kilka funtów za wejście do środka. Ktoś z was pewnie pomyśli jaki to sens płacić za wejście. Otóż, to nie do końca opłata za wejście – przed wejściem przeważnie stoi 2 pracowników pubu, płacąc im dostajesz dwa tzw. bony, które upoważniają cię do otrzymania bezpłatnego napoju – od Coli z lodem, poprzez piwo, a kończąc na drinku, czy nawet większym shot’cie trunku wysokoprocentowego. Podczas gdy mecze mają większe zainteresowanie, jak np przeciwko klubom z czołówki, lub chociażby odwiecznym rywalem z północy – Tottenham Hotspur, w pubie nie znajdziemy, żadnych stolików czy krzesełek. Mamy przestrzenny plac, mnóstwo ludzi w barwach Arsenalu. Na ok 15 minut przed meczem zasłaniane są wszystkie okna tworząc lekki półmrok i opuszczana jest wielka plandeka na końcowej ścianie. Z rzutnika udostępniany jest obraz, z głośników komentator i pozostaje tylko czekać na pierwszy gwizdek. Może to nie jest to samo co bycie na meczu, ale wierzcie mi, gdy w tym pubie nagle 100-150 ludzi zacznie śpiewać i reagować na to co dzieje się na boisku, przestaje przeszkadzać Ci, że musisz stać w zgiełku ludzi, jak i przechodzący ludzie z kubkami piwa co rusz. Atmosfera jest wtedy naprawdę niesamowita, obcy ludzie skaczą razem z Tobą, podzielają radość ze wszystkimi w około. Nikt się nie przejmuje, że możecie się nie znać, liczy się dobra atmosfera i wspólny cel – wspierać nasz klub i celebrować każdą zdobytą bramkę przez The Gunners. Nie muszę chyba wspominać co działo się po zwycięstwie nad Chelsea i zdobyciem Tarczy, pozostawiam to waszej wyobraźni 😉

Myślę, że każdy z was, kto naprawdę lubi kibicowską atmosferę i oglądanie meczu w doborowym towarzystwie podzieli moje zdanie. Gdy poszedłem tam pierwszy raz, wiedziałem, że będę w tym pubie na każdym meczu naszej drużyny. Tego nie można było przegapić! Polecam każdemu kto będzie mieć ku temu okazję, naprawdę warto tego doświadczyć.

O Łukasz Pietnicki

Zobacz również

Claudio Ranieri tłumaczy dlaczego Vardy pozostał w Leicester – wykorzystał swoją życiową szansę?

Pomimo zwycięskiego sezonu Leicester City wiele się mówiło o odejściu gwiazdy zespołu Jamiego Vardyego. Arsenal ...

5 komentarzy

  1. ForeverKanonier

    jak ja zazdroszczę tym co mieszkają w Londynie i kibicują Kanonierom … byłbym pierwszą osobą która kupowałaby co sezon karnet na wszystkie mecze na Emirates. !

Dodaj komentarz

albo

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *